Święta Rewolucja

Bunt, powstanie, rewolucja – to kilka słów, które bardzo często przedstawia się jako całkowicie obce przesłaniu Ewangelii i nauce Kościoła Katolickiego. Konserwatywni teologowie, myśliciele i oczywiście politycy od dziesiątek, a nawet i setek lat starają się poprzez dość sprawną manipulację semantyczną sprowadzić każdy akt oporu wobec władzy do herezji albo przynajmniej ciężkiego grzechu. Do znudzenia powtarzane są komunały o lucyferiańskim „non serviam”, przytaczane wybrane encykliki papieskie odnoszące się do polskich powstań narodowowyzwoleńczych albo jeszcze wklejany początek Listu św. Pawła do Rzymian. Powyższe przykłady tej „anty-rewolucyjnej” retoryki środowisk konserwatywnych nazwałem komunałami, ponieważ są to spostrzeżenia niewątpliwie słuszne i prawdziwe, jednakże kontekst w jakim najczęściej padają pozwala sądzić, że ich autorzy co najmniej nie zdołali, a być może po prostu nie chcą, zagłębić się w dość zawiłą i niejednoznaczną problematykę ruchów powstańczych i rewolucyjnych. Wydaje się, że niektórym konserwatystom wygodniej jest przyjąć czarno-biały obraz rzeczywistości, w którym istnieją tylko pobożni posłuszni poddani i opętani przez diabła rewolucjoniści.

Historia pokazuje również, że nazbyt często takie wyrwane z kontekstu fragmenty Biblii lub Magisterium służyły do doraźnych celów politycznych papieży i biskupów związanych z tą czy inną opcją polityczną. Najbardziej jaskrawym przykładem takiego politycznego wykorzystywania ewangelicznych zasad przez polskich katolików jest „Porozumienie zawarte między przedstawicielami Rządu Rzeczpospolitej Polskiej i Episkopatu Polski” z 1950 roku, którego jednym z głównych autorów był kard. Stefan Wyszyński, ówczesny Prymas Polski. W dokumencie tym polscy biskupi zobowiązali się do działania na rzecz komunistycznego reżimu poprzez nauczanie wiernych „poszanowania prawa i władzy państwowej” i potępianie wszelkich wystąpień antypaństwowych, niesprzeciwianie się kolektywizacji polskiej wsi nazwanej eufemistycznie „rozwojem spółdzielczości”, a także, co najistotniejsze z punktu widzenia poniższych rozważań, aktywne zwalczanie tzw. „band podziemia” i karanie duchownych wspierających w jakimkolwiek stopniu podziemie antykomunistyczne. W porozumieniu wielokrotnie podkreślono, że stosunek polskiego episkopatu do ww. problemów wynika właśnie z zasad lub nauczania Kościoła, dlatego doskonale wpisuje się ono w omawianą antyrewolucyjną mentalność.

Celem poniższego tekstu nie jest omówienie nauczania Kościoła w kwestiach prawowitości ziemskiej władzy, dopuszczalności oporu wobec władzy, ram wojny sprawiedliwej i wielu innych pokrewnych tematów. W przyszłości niektóre z nich z pewnością zostaną omówione na łamach Rzeczy Nowych, a już teraz nasi bardziej ambitni czytelnicy mogą znaleźć omówienie tych zagadnień w literaturze katolickiej. Nie zamierzam również wdawać się w talmudyczne dysputy o granicach tyranii i roztrząsać, które z historycznych buntów i powstań mieściły się w granicach katolickiego sprzeciwu wobec złej władzy, a które należałoby uznać za sprzeczne z nauczaniem Kościoła. Również to, czy kard. Wyszyński słusznie potępił Żołnierzy Wyklętych czy też nie, pozostawię do indywidualnej oceny każdego z czytelników. Zamiast powielać znane już wszystkim argumenty „za” i „przeciw” rewolucjom, zdecydowałem po prostu przedstawić kilku mniej lub bardziej znanych buntowników i rewolucjonistów, którzy budzili za życia i po śmierci duże kontrowersje, a jednak na przekór temu znaleźli się w gronie świętych albo innych autorytetów Kościoła.

Św. Franciszek z Asyżu

Współczesny katolik słysząc o założycielu Zakonu Braci Mniejszych najczęściej przed oczami będzie miał obraz skromnego żebraka rozmawiającego w lesie z dzikimi zwierzętami i rozdającego jedzenie ubogim. W rzeczywistości Giovanni di Pietro di Bernardone, bo takie imię w rzeczywistości nosił, był postacią o wiele bardziej złożoną, a o jego życiu i nauczaniu napisano już dziesiątki książek i setki artykułów. Jak możemy dowiedzieć się z jego licznych biografii ten ideał pokory był również prawdziwym buntownikiem, który dla fanatycznej wręcz wierności Ewangelii nie wahał się łamać obyczajów i konwenansów skostniałego społeczeństwa.

Franciszek urodził się w kupieckiej rodzinie i jako młody człowiek postanowił zostać najemnym żołnierzem biorąc udział w wojnach lokalnej szlachty. Ciężka choroba, którą przeżył będąc jeńcem w Perugii stała się dla syna bogacza początkiem długiej drogi do świętego biedaka. Po powrocie do domu coraz bardziej odczuwał niechęć do dóbr materialnych, których gromadzeniem pochłonięty był jego ojciec. Korzystając z rodzinnego majątku zaczął wspierać ubogich, a nawet trędowatych. Punktem zwrotnym w jego życiu było przeżycie osobistego objawienia, w którym głos z nieba miał nakazać mu odbudowanie zapomnianego kościoła pw. św. Damiana na obrzeżach Asyżu. Wizja ta miała być metaforą odnowy jaką franciszkańska rewolucja miała w następnych latach wnieść do Kościoła obciążonego wówczas bardzo licznymi grzechami duchownych i świeckich. Franciszek postawił wszystko na jedną kartę i sprzedał część rodzinnego majątku, żeby sfinansować remont zniszczonej świątyni. Jego chciwy ojciec pozwał go przed sądem biskupim, który nakazał zwrot wyprzedanego majątku. Franciszek, jak donoszą jego biografowie, miał zwyczajnie rozebrać się przed biskupem do naga oznajmiając, że ubranie również jest własnością jego ojca, a on sam wyrzeka się jakichkolwiek praw do rodzinnego majątku, po czym wyszedł na ulicę, gdzie odziany w stare robocze ubranie otrzymane od biskupa zaczął utrzymywać się z żebrania.

Wkrótce samotny radykał zaczął gromadzić wokół siebie innych młodych mężczyzn z zamożnych szanowanych rodów, którzy mieli dość materialistycznego podejścia do życia swoich bliskich. Franciszek dał swoim nowym braciom habit w formie prostej wełnianej tuniki przewiązanej sznurem i regułę, która okazała się tak surowa, że początkowo nie tylko nie chcieli jej przyjąć wszyscy bracia, ale nawet papież zwlekał z oficjalnym uznaniem zakonu, który od swoich członków domagał się całkowitego wyrzeczenia jakiejkolwiek własności prywatnej i spędzenia reszty życia w skrajnym ubóstwie. Franciszkowi i jego współbratu zdarzyło się nawet głosić kazanie w samej bieliźnie. Ten radykalizm był w oczach ówczesnych duchownych i świeckich elit aktem prawdziwie rewolucyjnym. Całkowite wyrzeczenie się jakichkolwiek dóbr doczesnych było nie do zaakceptowania przez wyższe sfery, które widziały w promowaniu takich idei zagrożenie dla dotychczasowego porządku społecznego. Pierwszym franciszkanom zarzucano zresztą podobieństwo do sekty waldensów potępionej przez Kościół raptem ćwierć wieku wcześniej. Niektórzy naśladowcy Franciszka, jak Brat Ginepro, często sami dawali powody do takiej niechęci, ponieważ swoją regułę braku własności zdawali się rozciągać dość beztrosko na resztę społeczeństwa. Szokiem dla ówczesnych było również bratanie się ubogich zakonników z trędowatymi, których z miast takich jak Asyż przepędzano zazwyczaj gradem kamieni. Franciszkanie byli traktowani jako niepoprawni wariaci albo wręcz wrogowie publiczni, ale z drugiej strony ich bezkompromisowa realizacja ewangelicznych zasad przyciągała całe zastępy nowicjuszy, którzy często wywodzili się właśnie z takich „dobrych domów”.

Biedak z Asyżu nie zrażał się wrogością elit i dzięki wytrwałej pracy wkrótce udało mu się uzyskać zatwierdzenie nowej reguły, a ruch franciszkański stał się zarzewiem religijnej i moralnej odnowy Europy. W następnych stuleciach misjonarze w brązowych habitach dotarli na krańce ziemi, głosząc wszędzie pochwałę ubóstwa i pomagając potrzebującym. Ruch franciszkański gromadzący dzisiaj dziesiątki tysięcy braci i sióstr zakonnych nigdy by nie powstał, gdyby nie nadzwyczajny charakter i radykalny światopogląd jego założyciela. Franciszek był prawdziwym rewolucjonistą swoich czasów. W czasach kiedy Kościół opanowany został w dużej mierze przez zdegenerowanych biskupów, którzy z Ewangelii zrobili narzędzie do walki politycznej i gromadzenia nieprzyzwoitych majątków, stanął nagi przed biskupem Asyżu ubranym zapewne w bogate szaty i oznajmił, że prawdziwemu chrześcijaninowi nic w życiu nie potrzeba. Jego prywatny i samotny bunt przeciwko zepsutemu światu doprowadził do powstania największego w historii ruchu zakonnego, który prawdopodobnie ocalił średniowieczny Kościół przed całkowitym zepsuciem.

Św. Joanna d’Arc

O tej młodej pasterce tak naprawdę głośno zrobiło się na przełomie XIX i XX wieku wraz z rozpoczęciem jej procesu kanonizacyjnego. Od tamtej pory patronka Francji w świadomości większości Europejczyków funkcjonuje jako tajemnicza mistyczka, która w niesamowity sposób zdołała odwrócić losy wojny stuletniej i uchronić francuskiego króla Karola VII przed pewną klęską. Jej osiągnięcia militarne i polityczne są dość dobrze znane, natomiast trzeba zauważyć, że jednocześnie działalność Joanny była w oczach jej współczesnych czymś wywrotowym i skandalizującym.

Joanna urodziła się na początku XV wieku w chłopskiej rodzinie w małej wsi Domrémy w Loretanii. Jej dzieciństwo upłynęło pod znakiem trwającej krwawej wojny stuletniej. Konflikt między angielskim i francuskim królem był dla większości Francuzów raczej mało zrozumiałym feudalnym sporem wynikającym z wręcz starożytnych praw salickich. Niemniej jednak to przede wszystkim prosty francuski lud, a nie możni panowie, cierpiał z rąk angielskich najeźdźców plądrujących kraj, palących wsie, mordujących, gwałcących, zabijających zwierzęta stanowiące podstawę przetrwania chłopstwa. Wojenna zawierucha nie ominęła również wsi Domrémy znajdującej się na terenach otoczonych przez ziemie należącego do księcia Burgundii – sojusznika Anglików. Wychowująca się w tych apokaliptycznych okolicznościach Joanna dość wcześnie zaczęła przejawiać nietypowe zainteresowania sprawami duchowymi, a na swoim procesie zeznała, że pierwsze nadprzyrodzone widzenia miała mieć w wieku 13 lat.

Ostatecznie wizje Joanny zaczęły przybierać konkretny charakter i w wieku 17 lat była już przekonana, że celem jej życia jest oswobodzenie Francji spod angielskiej okupacji. Wtedy również po raz pierwszy objawił się jej rewolucyjny charakter. Joanna całkowicie łamiąc ówczesne obyczaje bez zgody rodziców postanowiła odbyć w asyście dalszego krewnego podróż do jednego z dowódców armii francuskiej stacjonującego w pobliskim mieście, gdzie nakazała zawieźć się do władcy Francji – Karola VII. Rycerz oburzony jej bezczelnością kazał odesłać ją do rodziców i wychłostać, ale kiedy rok później wróciła z jeszcze większą determinacją wysłał ją ze zbrojną asystą do stolicy. Wówczas Joanna po raz kolejny postanowiła złamać panujące wówczas obyczaje i przed obliczem pretendenta do tronu pojawiła się w męskim przebraniu, co w ówczesnej Europie uchodziło za naruszenie nie tylko panujących obyczajów, ale również prawa kościelnego. Ostatecznie komisja biskupów wezwana przez Karola VII uznała, że misja Joanny faktycznie może mieć nadprzyrodzone źródło i mimo wielu wątpliwości Joannie powierzono dowództwo nad francuską armią. Przez następny rok udało się jej uwolnić Orlean oblegany przez Anglików i całkowicie odwrócić losy wojny. W podzięce Karol VII nadał jej rodzinie szlachectwo, a rodzinną wieś na jej prośbę uwolnił wieczyście od podatków. Biografowie zaznaczają również, że Joanna bardzo ubolewała nad wyzyskiem ludu przez arystokrację i starała się wykorzystać swoją pozycję polityczną do poprawienia sytuacji najbiedniejszych.

Niestety w ostatecznym rozrachunku Joanna d’Arc okazała się politycznym obciążeniem dla świeżo koronowanego francuskiego króla, który chciał zostać w oczach arystokracji i ludu samodzielnym sprawcą zwycięstwa. W 1429 roku Dziewica Orleańska została schwytana przez Burgundczyków i wydana Anglikom. Pozostawiona bez wsparcia korony francuskiej została postawiona przed sądem kościelnym w Rouen, który oskarżył ją o czary i herezje. Jednym z ważniejszych zarzutów wobec Joanny było zajmowanie się przez nią wojennym rzemiosłem oraz noszenie ubrań tradycyjnie zarezerwowanych dla mężczyzn. Wiadomo, że czasie jej niewoli Burgundczycy i Anglicy celowo stworzyli warunki mające zmusić ją do unikania kobiecych strojów – zamiast w areszcie kościelnym pod nadzorem zakonnic umieszczono ją w świeckim więzieniu, gdzie strażnicy niejednokrotnie usiłowali ją zgwałcić. Ostatecznie wybór Joanny, żeby „nosić spodnie” został przewrotnie wykorzystany jako dowód na jej uparte tkwienie w herezjach i w wieku 19 lat spłonęła na stosie. Angielscy oprawcy następnie skremowali jej ciało i proch wrzucili do Sekwany, żeby uniemożliwić zachowanie relikwii.

Żywot Joanny d’Arc to kolejny przykład ukazujący, że istotą chrześcijaństwa nie jest bierne uleganie konwenansom czy prawom tego świata, ale gotowość na ich przekroczenie w imię służby Bogu. Joanna dla ówczesnych „pobożnych” elit francuskich, angielskich i burgundzkich była całkowitym zgorszeniem. Jako osoba na progu dorosłości złamała obowiązek podporządkowania się rodzicom i wbrew ich woli pojechała przedstawić swoje objawienie królowi. Jako zwykła chłopka odważyła się nieproszona pojawić przed możnowładcą i zmusiła go do ugięcia przed nią swojej woli. Ostatecznie będąc kobietą dosłownie ubrała spodnie i poprowadziła francuską armię na bój z Anglikami, sama zresztą walcząc w pierwszym szeregu z mieczem w dłoni. W ciągu niecałych dwóch lat Joanna d’Arc z prostej niepiśmiennej wieśniaczki stała się największą skandalistką epoki, co ostatecznie wykorzystano, żeby ją zgładzić. Trzydzieści lat po jej męczeńskiej śmierci na prośbę głównego inkwizytora Francji oraz matki Joanny papież Kalikst III nakazał wznowienie procesu. Bez cienia wątpliwości uznano, że był on polityczną zemstą mającą tylko zewnętrzne znamiona kanonicznego postępowania sądowego. Eksperci w dziedzinie prawa kościelnego z paryskiej Sorbonny jednoznacznie stwierdzili także, że noszenie przez Joannę męskich ubrań i zajmowanie się zarezerwowanym dla mężczyzn rzemiosłem wojennym nie miało znamion herezji i było całkowicie uzasadnione jej szczególną misją. Joannę d’Arc uznano za męczennicę za wiarę, a jej oprawcę biskupa Pierre Cauchona pośmiertnie uznano za heretyka, który bezprawnie wykorzystał autorytet Kościoła do swoich politycznych rozgrywek. W 1920 roku papież Benedykt XV ogłosił Joannę d’Arc świętą i włączył ją do grona patronów Francji.

Pataria mediolańska

W historii Kościoła XI wiek znany jest jako okres dość poważnego kryzysu wewnętrznego. Rosnąca potęga świeckich władców doprowadziła w wielu rejonach Europy do znacznego podporządkowania się katolickich hierarchów książętom, królom czy cesarzom. Nie inaczej sytuacja przedstawiała się we włoskiej Lombardii. W 1045 roku Henryk III, król Włoch i Niemiec, a także przyszły Święty Cesarz Rzymski, mianował Guido de Velate biskupem Mediolanu. Nowy hierarcha nie odbiegał od niskich standardów moralnych ówczesnych purpuratów i szybko dał się poznać jako człowiek przewrotny, skorumpowany i zepsuty. Silnie związany z miejscowymi elitami, zaczął rozdawać urzędy i godności kościelne osobom najmniej do tego usposobionym moralnie, ale mającym znaczącą pozycję polityczną czy finansową.

W opozycji do biskupa Gwidona utworzył się ruch odnowy religijnej rekrutujący się głównie z ludzi ubogich i drobnego duchowieństwa, których mediolańskie elity przezwały „patarini”, czyli szmaciarzami. Chociaż biedni i prości mediolańczycy stanowili trzon ruchu, to do głównych przywódców należeli ludzie ze wszystkich kręgów społeczeństwa. Byli wśród nich legaci papiescy – biskup Anzelm (późniejszy papież Aleksander II) i biskup Hildebrand (późniejszy papież Grzegorz VII), młody diakon imieniem Ariald, mieszczanin Nazarus, a także dwaj młodzi rycerze – bracia Landulf i Erlembald (Herlembald) Cotta. Pataria postawiła sobie za cel wykorzenienie bluźnierczej praktyki sprzedawania urzędów kościelnych (symonii) oraz ukrócenie rozwiązłości księży (nikolaizmu) poprzez wprowadzenie i skuteczne egzekwowanie powszechnego celibatu duchownych.

Ostatecznie rozwój wypadków pozostawił na czele mediolańskiej Patarii diakona Arialda i rycerza Erlembalda. Uzyskali oni od papieża dwie bulle – jedną stwierdzającą ekskomunikę biskupa Guido de Velate i drugą nakazującą duchowieństwu diecezji mediolańskiej podporządkowanie się moralnej reformie zgodnie z ideami Patarii. Niestety, próba wyegzekwowania decyzji Rzymu spotkała się ze zdecydowanym sprzeciwem miejscowych elit wspierających dotychczasowego biskupa. Wiosną 1066 roku Ariald i Erlembald próbowali odczytać treść papieskich bulli na głównym rynku, ale tłum zwolenników biskupa zmusił ich do rozdzielenia się i ucieczki. Ariald wkrótce potem został ujęty przez żołnierzy Donny Oliwii, krewniaczki Guido de Velate i 28 czerwca 1066 roku poniósł męczeńską śmierć na niewielkiej wyspie na jeziorze Maggiore. Opis jego zabójstwa doskonale obrazuje, że w oczach elit popierających biskupa był on niebezpiecznym rewolucjonistą burzącym porządek społeczny zatwierdzony przecież przez Świętego Cesarza Rzymskiego. Jego oprawcy, również księża, mordując diakona obcięli mu nos i górną wargę jako karę za nieposłuszeństwo wobec biskupa de Velate, wyłupili mu oczy i obcięli prawą rękę jak karę za „pisanie listów do Rzymu”, obcięli mu genitalia jako karę za „głoszenie celibatu”, a na koniec odcięli język, który „siał niezgodę i rozłam wśród duchowieństwa”. Ostatecznie ciało zamęczonego Arialda zatopiono w jeziorze, ale kiedy po niecałym roku wypłynęło na powierzchnię, Donna Oliwia odesłała je Erlembaldowi – ostatniemu z pierwszych przywódców Patarii. Papież Aleksander II rok później ogłosił Arialda świętym i męczennikiem za wiarę, ale walka z zepsuciem mediolańskiego duchowieństwa miała trwać jeszcze wiele lat.

Guido de Velate został ponownie ekskomunikowany i ustąpił ze stanowiska biskupa Mediolanu. Wbrew woli ludu, na jego miejsce cesarz Henryk IV powołał subdiakona Gotfryda, przyjaciela Guido i człowieka silnie związanego politycznie i finansowo z dworem niemieckim. Dało to początek kolejnym wojnom toczonym w północnych Włoszech przez Patarię pod przewodnictwem rycerza Erlembalda, noszącego tytuł Gonfaloniera Świętego Kościoła Rzymskiego. Erlembald Cotta poległ w bitwie 28 czerwca 1075 roku – dokładnie 9 lat po śmierci swojego przyjaciela Arialda. Niedługo potem został kanonizowany, a w 1095 roku papież Urban II ogłaszając pierwszą wyprawę krzyżową do ziemi świętej przedstawił go jako wzór chrześcijańskiego rycerza – bojownika o wiarę gotowego wypowiedzieć posłuszeństwo każdej ziemskiej zwierzchności, jeżeli wymaga tego dobro Kościoła.

Ostatecznie patarini ulegli militarnej przewadze cesarstwa i nie zdołali w pełni zrealizować swoich celów. Mimo to „wywrotowe” idee przyświecające przywódcom Patarii odniosły sukces i kilkadziesiąt lat później nie tylko uniezależniono mianowanie biskupów od woli cesarza niemieckiego, ale również wprowadzono powszechny celibat duchowieństwa. Św. Ariald, św. Erlembald, a także niezliczone rzesze prostych i ubogich ludzi wspierających ich wysiłki na rzecz odnowy moralnej Kościoła stanowią doskonały przykład, że ideałem chrześcijaństwa nie jest bezmyślne posłuszeństwo złym biskupom i królom, ale gotowość do buntu przeciwko ich rządom. Historia Patarii potwierdza też biblijne przestrogi przed pożądaniem władzy i majątku. Szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy wielu konserwatywnych myślicieli stara się łączyć katolicyzm z kapitalizmem i kultem bogacenia się, warto pamiętać, że w XI wieku w obronie wartości ewangelicznych stanęli nie możni i bogaci, ale „szmaciarze” – biedni i ubodzy ludzie, dla których od złota i tytułów ważniejsza była Ewangelia. Konflikt między świętoszkowatymi możnymi a prawdziwie pobożnym ubogim ludem przetrwał nie tylko we Włoszech, a jego echo odbijało się w historii Kościoła w kolejnych stuleciach.

Girolamo Savonarola

Ostatni bohater tego artykułu będzie z pewnością jednocześnie najbardziej kontrowersyjnym z nich wszystkich. Nie tylko ze względu na dość żywiołowy charakter jego działalności, ale również fakt, że do dzisiaj Kościół nie zajął w jego sprawie jednoznacznego stanowiska. Dla środowisk konserwatywnych ten fanatyczny zakonnik walczący przeciwko rozpuście bogaczy nawet dzisiaj niewiele różni się od protestanckich heretyków, chociaż dla wielu świętych miał być wielkim autorytetem.

Girolamo Savonarola urodził się w 1452 roku w zamożnej rodzinie z Ferrary. Zgodnie z wolą rodziców miał udać się na studia, jednak pod wpływem kazania nieznanego augustiańskiego mnicha postanowił całkowicie wyrzec się świata i poświęcić służbie Bogu. Bez wiedzy i zgody rodziców wstąpił do klasztoru dominikańskiego w Bolonii, gdzie prowadził studia filozoficzne i opiekował się nowicjuszami. W 1481 roku jego przełożeni postanowili wysłać go do Florencji w charakterze kaznodziei. Szybko przekonał się, że miasto rządzone przez ród Medyceuszy jest jednym z najbardziej zepsutych miejsc ówczesnych Włoch, a chrześcijaństwo jest w nim wypierane przez wręcz neopogański styl życia, charakterystyczny dla rozpoczynającego się antropocentrycznego Renesansu. Zniechęcony obojętnością, a czasem nawet wrogością, miejscowych postanowił wędrować po okolicznych miastach głosząc coraz bardziej apokaliptyczne kazania. Stopniowo żarliwość Savonaroli zaczęła przyjmować wręcz fanatyczny charakter i w 1490 roku dominikanin postanowił powrócić do zepsutej Florencji. Rok później został przeorem klasztoru San Marco i rozpoczął jego wewnętrzną odnowę – uzyskał niezależność od prowincji lombardzkiej i przywrócił ścisłe przestrzeganie pierwotnej reguły św. Dominika.

Surowe zasady panujące w zgromadzeniu zaczęły do niego ściągać nowych kandydatów i wkrótce liczba florenckich zakonników wzrosła prawie pięciokrotnie. Savonarola sam dając przykład skromnego życia zaczął coraz głośniej wypowiadać się przeciwko panującym w mieście rozpuście i nieumiarkowaniu bogatych elit. Idea odnowy moralnej znalazła posłuch przede wszystkim wśród uboższych mieszkańców, których elity nazwały Piagnoni, czyli płaczącymi. Kazania przeora klasztoru San Marco zaczęły wkrótce przybierać charakter apokaliptyczny. Coraz częściej odważnie występował przeciwko zepsuciu i poganizacji elit oraz wyższego duchowieństwa. W prowadzącym wówczas kampanię we Włoszech królu Francji Karolu VIII widział miecz Boży, który ma spaść na zdeprawowaną Florencję jako kara za grzechy jej mieszkańców. Faktycznie, pod wpływem radykalnych kazań Piagnoni zmusili ród Medyceuszy do ucieczki, a Karol VIII po wkroczeniu do miasta nadał mu dość specyficzną „konstytucję”. Królem Florencji został proklamowany Jezus Chrystus, a władzę w jego imieniu miała sprawować rada wybierana spośród mieszkańców miasta. Sam Savonarola unikał uczestniczenia w bieżącej polityce, ograniczając się do pozostania duchowym autorytetem florentczyków. Pod wpływem jego nauk wprowadzono prawa penalizujące przede wszystkim cudzołóstwo i homoseksualizm, ale także pijaństwo i hazard. Nowonawróceni znosili do klasztoru San Marco swoją biżuterię, drogie stroje, erotyczne obrazy i inne zbytki, które następnie palono na stosach. Piagnoni zorganizowali specjalne patrole złożone z młodych mężczyzn, którzy nadzorowali przestrzeganie nowych praw przez najbardziej opornych mieszkańców Florencji, głównie przedstawicieli zamożnych rodów.

Działalność zwolenników Savonaroli była popierana przez większość florentczyków, którzy z zadowoleniem przyjmowali prosty i skromny styl życia, całkiem odmienny od dotychczasowego. Niestety florencka teokracja miała wkrótce przestać istnieć za sprawą jednego z najbardziej zepsutych papieży w historii Kościoła – Aleksandra VI, urodzonego jako Rodrigo Borgia. Pod wpływem nacisków ze strony Medyceuszy oraz wzburzony odmową przystąpienia przez Savonarolę do sojuszu przeciwko Karolowi VIII, papież wezwał dominikanina do Rzymu, gdzie miał wytłumaczyć się ze swojej działalności oraz głoszonych tez. Savonarola nie tylko odmówił wykonania tego polecenia, ale zaczął podnosić fakt zepsucia moralnego Rzymu, podnosząc również zarzut symonii przeciwko Aleksandrowi VI. Tym samym fanatycznego dominikanina ogłoszono nie tylko zdrajcą politycznym, który sprzymierzył się z Francuzami, ale także heretykiem i schizmatykiem. Mimo nałożonej wkrótce ekskomuniki, Savonarola nie zaprzestał swojej działalności – głosił kazania, odprawiał Msze i udzielał Komunii florentczykom.

Papieska ekskomunika i groźba obłożenia interdyktem całej Florencji spowodowała wzrost poparcia dla opozycji wobec Piagnonich, którym przewodzili miejscowi franciszkanie. Ich przełożony wezwał Savonarolę do poddania się próbie wiary – franciszkanin i dominikanin mieli przejść przez ogień, żeby udowodnić po czyjej stronie jest Bóg. Jednak spór wokół dokładnych warunków przeprowadzenia testu szybko zmieniły się w zamieszki, w których Savonarola i jego dwaj współbracia zostali pojmani. W czasie pobytu w więzieniu torturowano ich na polecenie Aleksandra VI w celu wydobycia obciążających zeznań. Ostatecznie trzech dominikanów skazano na śmierć jako heretyków, chociaż przed samą egzekucją papież udzielił im odpustu zupełnego i pozwolił dopuścić do Komunii Świętej. Rewolucja Savonaroli okazała się zbyt krótka, żeby trwale zmienić charakter Florencji. Kupieckie miasto szybko wróciło do swojego zepsucia i jedynie garstka wiernych pozostała przy regułach życia nakreślonych przez dominikanina. W 1558 roku komisja zwołana przez papieża Pawła IV nie stwierdziła w zachowanych pismach i kazaniach Savonaroli żadnych herezji, a jego ekskomunikę uznaje się z tego względu za nieważną.

Girolamo Savonarola jest doskonałym przykładem chrześcijańskiego rewolucjonisty. Człowieka, który odważył się otwarcie sprzeciwić zdeprawowanej władzy świeckiej i duchownej, za jedyny kompas obierając sobie w tych trudnych czasach własne serce i rozum. Chociaż do tej pory Kościół nie otworzył procesu kanonizacyjnego Savonaroli, jego fanatyczna wierność Ewangelii była wzorem dla wielu świętych Kościoła, jak np. Filip Neri, Pius V czy Pius X. Lekturę jego pism zalecał także osiemnastowieczny papież Benedykt XIV, uznając go za autorytet w sprawach wiary. Również dzisiaj historia Girolamo Savonaroli i ruchu Piagnoni pokazuje, że istotą chrześcijaństwa nie jest bierne posłuszeństwo wobec zła, ale opór i walka w obronie ewangelicznych wartości.

Słowem podsumowania

Przedstawione powyżej przykłady wybitnych i uznanych członków Kościoła to tylko drobny wycinek mający raczej zachęcić do refleksji nad rewolucyjnym aspektem chrześcijaństwa niż wyczerpać ten temat. Żywoty świętych i błogosławionych często zwracają uwagę na rewolucyjny charakter ich działalności. Gdziekolwiek się pojawiali, wielcy reformatorzy Kościoła byli traktowani jako skandaliści i wywrotowcy, którzy chcą zniszczyć dotychczasowy porządek społeczny. Bardzo często w prześladowania wobec nich włączali się również biskupi i inni przedstawiciele Kościoła, którzy czy to w imię doraźnych interesów politycznych czy faryzejsko pojmowanej świętości stawali w obronie świeckiego status quo. Mniej wnikliwemu obserwatorowi może zdawać się, że historia Kościoła jest pełna sprzeczności i konfliktów. Katolicy czczący świętych skandalistów sprzed kilku wieków, potępiali sobie współczesnych „wichrzycieli”, aby oni z kolei stali się obiektem czci kolejnych pokoleń. Franciszkanie, których założyciel nawoływał do wyrzeczenia się wszelkiej własności, stali się pośrednio przyczyną upadku i śmierci Savonaroli, głoszącego takie same nauki. Po każdym okresie odnowy moralnej przychodził okres zepsucia, a cykl ten można obserwować w Kościele co najmniej od czasów Konstantyna Wielkiego. Wydaje się, że jakakolwiek instytucja złożona z ułomnych i niedoskonałych ludzi skazana jest na podobny los. Podobny obraz wyłania się przecież także chociażby z lektury Starego Testamentu, gdzie naród wybrany czcił proroków zabitych przez swoich ojców, mordując proroków czczonych przez swoich synów i cykl ten trwał niezmiennie aż do zabicia założyciela Kościoła – Jezusa z Nazaretu.

To co bez wątpienia w pewien sposób wyróżnia Kościół, to fakt, że mimo chwil całkowitego upadku i zgorszenia, zawsze znajdował się chociaż jeden szalony rewolucjonista, który swoim przykładem rozniecał na nowo ogień ewangelicznych wartości i pozwalał Kościołowi wrócić na prawidłowy kurs. Prawdopodobnie również współczesny Kościół wstrząsany seksualnymi i politycznymi skandalami, rządzony przez kardynałów i biskupów głoszących co najmniej wątpliwą doktrynę, doczeka się nowego Franciszka, Joanny, Arialda, Erlembalda lub Girolamo, który jak na rewolucjonistę przystało, wywróci (nomen omen) do góry nogami dotychczasowy porządek i otworzy okres odnowy. Wtedy też na pewno usłyszymy nieraz zachowawcze argumenty legalistów, że trzeba zachować posłuszeństwo władzy, że katolik nie może się buntować, że to wbrew prawu kanonicznemu i tym podobne zarzuty.

Lektura Nowego Testamentu nie pozostawia złudzeń, że ten rewolucyjny duch był obecny w chrześcijaństwie od samych jego początków. Wszystkie cztery Ewangelie potwierdzają, że Jezus był przez ówczesnych żydowskich konserwatystów postrzegany jako niebezpieczny rewolucjonista. W obronie nauczanych wartości nie tylko nie obawiał się używać niekiedy ostrego i oskarżycielskiego języka, czym podważał autorytet faryzeuszów i saduceuszów, ale także zdarzało się, że walcząc z zepsuciem w Jerozolimie dwukrotnie sięgnął nawet po argument siły. Działalność Jezusa była postrzegana przez elity polityczno-religijne jako zagrożenie dla istniejącego status quo i według przekazu ewangelistów właśnie dlatego przywódcy Żydów podjęli ostatecznie decyzję o zgładzeniu Go rękami Rzymian. Jezus sam zapowiadał również, że jego nauka będzie zawsze stanowić zarzewie konfliktu między ludźmi, a jego naśladowcy zawsze będą postrzegani przez władców i bogaczy jako śmiertelni wrogowie. Wydaje się, że w tym kontekście nie powinno nikogo dziwić, że najbardziej żarliwi chrześcijanie w późniejszych stuleciach obierali równie rewolucyjną drogę walki o wyznawane wartości lub wolność swoich narodów.

J. | Rzeczy Nowe


Źródła:

  1. http://www.newadvent.org/cathen/06221a.htm (dostęp: 22.03.2020 r.)
  2. https://www.catholic.org/saints/saint.php?saint_id=50 (dostęp: 22.03.2020 r.)
  3. http://www.shrinesf.org/life-of-st-francis.html (dostęp: 22.03.2020 r.)
  4. http://www.newadvent.org/cathen/08409c.htm (dostęp: 22.03.2020 r.)
  5. D. Rankin, C. Quintal, „The First Biography of Joan of Arc”, Pittsburgh 1964
  6. J. Hergenrother, „Historya powszechna Kościoła Katolickiego”, t. 5, Warszawa 1901, str. 167-170
  7. https://rorate-caeli.blogspot.com/2019/01/de-mattei-martyrs-of-reform-of-church.html (dostęp: 22.03.2020 r.)
  8. https://remnantnewspaper.com/web/index.php/articles/item/358-girolamo-savonarola-excommunicated-saint (dostęp: 22.03.2020 r.)
  9. http://www.newadvent.org/cathen/13490a.htm (dostęp: 22.03.2020 r.)
  10. https://supremacyandsurvival.blogspot.com/2014/05/newman-eliot-and-brownson-comment-on.html (dostęp: 22.03.2020 r.)